Afera z GetBack dopiero się rozkręca? Banki pod lupą

Coraz więcej faktów związanych z GetBackiem zaczyna wypływać na wierzch. W aferę zamieszane mogą być nie tylko biura maklerskie, ale również banki. Łączne długi windykatora wynoszą ponad 3,35 mld zł!

Afera z GetBack dopiero się rozkręca? Banki pod lupą

Tysiące osób mamionych obietnicą pewnego zysku dało się nabrać i kupiło obligacje korporacyjne GetBacku – jednego z największych windykatorów w Polsce. Dziś już wszyscy wiedzą, że mieliśmy do czynienia z oszustwem. Swoją skalą przewyższa ono to, co działo się w aferze związanej z Amber Gold. Zobowiązania GetBacku wynoszą 3,32 mld zł. Jeszcze w maju, we wniosku o otwarcie przyśpieszonego postępowania układowego widniała kwota o 0,5 mld zł mniejsza (czyli 2,82 mld zł). W komunikacie spółki czytamy: „weryfikacji uległy pozycje zobowiązań kredytowych oraz handlowych, dodane zostały zobowiązania warunkowe (gwarancje) w kwocie 60,0 mln zł oraz odsetki od obligacji naliczone od dnia 08 maja 2018 r. do dnia zapadalności danej serii obligacji określonej w warunkach emisji obligacji, w łącznej kwocie 263,3 mln zł”. Do tego wszystkiego trzeba jeszcze doliczyć 230 mln zł długów funduszy własnych konsolidowanych metodą pełną. Łącznie zatem zobowiązania windykatora przekraczają 3,35 mld zł. W tej kwocie znajdują się należności wobec instytucji finansowych, w tym banków, wynoszące 612,3 mln zł.  

Banki na cenzurowanym

Przez kilka ostatnich miesięcy GetBack napychał kieszenie wielu podmiotom działającym na rynku. Jak się okazuje zarabiać miały nie tylko biura maklerskie, ale również banki. Nie ograniczały się one jedynie do namawiania klientów do zakupu papierów GetBacku, ale także zatajały przed nimi część informacji. Jak informuje RMF do stołecznej prokuratury miało wpłynąć już ok. 100 doniesień od poszkodowanych, związanych z nadużyciami ze strony banków. Czego dokładnie dotyczyły? Klient kupując obligacje musi wiedzieć czy nabywa obligacje skarbowe, czy korporacyjne (o takich mówimy w przypadku GetBacku) oraz posiadać wiedzę czym charakteryzuje się dany instrument. Jeśli tego nie wie, sprzedaż papierów takiej osobie jest zabroniona. Banki jednak miały sobie z tego nic nie robić i sprzedawały niczego nieświadomym klientom produkty, o których mieli nikłą wiedzę.

Solidna prowizja zachęcała do sprzedaży

Dlaczego jednak się na to nabierali? „Doradcy” nie tylko nie wspominali o ryzyku związanym z taką inwestycją, ale wręcz gwarantowali zyski, podkreślając, że strata jest czymś niemożliwym. Bankom (i nie tylko) bardzo mocno zależało na sprzedaży. Trudno się temu dziwić. GetBack zapewniał horrendalne prowizje, które wynosiły nawet 5 proc. od transakcji. Czy zatem przedstawiciele handlowi w pierwszej kolejności stawiali dobro konsumenta? Mało prawdopodobne. Liczył się zysk i nic więcej. Był on tak istotny, że instytucje sprzedające papiery dłużne windykatora nie widziały (a raczej nie chciały zauważyć), że to przekręt grubymi nićmi szyty. Do wspomnianych 5 proc. prowizji dla instytucji pośredniczącej w sprzedaży wystarczyło doliczyć kolejne 5 proc. odsetek, by zdać sobie sprawę, że ma się do czynienia ze śmieciowymi papierami. Tak długo jednak, jak do kasy wpadały kolejne miliony oszukanych, zwykłych ludzi, wszystko było w porządku.

Wielomilionowe nagrody

Finalnie GetBack w białych rękawiczkach wyrolował nie tylko 9 tys. Polaków, którzy kupili obligacje o łącznej wartości przekraczającej 2,5 mld zł, ale również Komisję Nadzoru Finansowego i rząd. Podczas gdy w spółce panował pożar, niczego nieświadomi klienci inwestowali w papiery kolejne miliony. Co stało się z pieniędzmi? Przeznaczono je na nagrody dla zarządu za świetną kondycję finansową przedsiębiorstwa. Mówimy o 15 mln złotych. Największa część tego tortu – bo ponad 1/5 – trafiła na konto byłego już prezesa. Inni członkowie także nie mieli podstaw do narzekania. W ich przypadkach premie również liczone były w milionach.

Jak spółka chce spłacić ten dług? Przed wszystkim nie ma zamiaru spłacać całego, a 2/3, w dodatku bez odsetek. No i oczywiście nie wszystko na raz, a w ratach. Reszta miałaby zostać pokryta z własnych akcji. Ciężko prognozować czy coś takiego jednak w ogóle będzie mieć miejsce. Afera może dopiero się rozkręcać. Prokuratura stawia zarzuty coraz większej liczbie osób. Wczoraj (tj. środa 05.07.18) do zatrzymanego wcześniej byłego prezesa GetBacku dołączyły kolejne 4 osoby – była wiceprezes, dwóch członków zarządu oraz taka sama liczba biznesmenów. Zostaną im postawione zarzuty działania na szkodę spółki oraz wyprowadzenia z niej milionów złotych, a także fałszowania dokumentów i posługiwania się nimi jak prawdziwymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *