Mikroprzedsiębiorstwa nie weryfikują kontrahentów i same prowokują problemy

Większość firm z sektora MŚP narzeka na zatory płatnicze. Z drugiej strony nie kwapią się do weryfikowania kontrahentów w bazach dłużników. Świadomie zatem godzą się na ryzyko niewywiązania się przez klientów z finansowych zobowiązań. Z czego to wynika?

„Biznesowy savoir-vivre”

Wydawać by się mogło, że prowadząc działalność gospodarczą musimy dokładnie przemyśleć każdą podejmowaną decyzję, zwłaszcza zaś te, które wiązać się będą z podjęciem współpracy z innym podmiotem czy jakąś inwestycją. Okazuje się jednak, że nie zawsze tak jest, a proceder ten dotyczy przede wszystkim najmniejszych przedsiębiorstw. Powódki niesprawdzania kontrahentów są jednak różne. To co jest jednak wspólne dla wszystkich niewielkich firm to zatory płatnicze – przedsiębiorstwa z tego sektora podkreślają, że są one kolosalnym problemem. Między innymi takie wnioski płyną z badania „Biznesowy savoir-vivre” przygotowanego dla Krajowego Rejestru Długów oraz Rzetelnej Firmy. Dlaczego jednak przedsiębiorstwa nie sprawdzają swoich kontrahentów, podejmując tym samym ogromne ryzyko niepowodzenia współpracy, a co za tym idzie również straty finansowej?

Firmy nie boją się kredytów

Nawet 20 proc. podmiotów z sektora MŚP wspomaga finansowanie swojej działalności bankowym kredytem. Zanim środki trafią jednak do przedsiębiorcy bank dokładnie prześwietla sytuacje wnioskodawcy, weryfikując go chociażby w KRD. Dzięki temu wie czy firma starająca się o kredyt nie boryka się z problemami i wywiązuje się ze swoich zobowiązań. To z kolei minimalizuje możliwość straty pożyczonych pieniędzy. Postępowanie banków jest więc jak najbardziej logiczne. Firmy z sektora MŚP rzadko jednak podążają ścieżką obraną przez finansowych gigantów. Zwraca na to uwagę prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki: „kiedy przedsiębiorca stara się o kredyt dla swojej firmy lub dla siebie prywatnie i bank weryfikuje jego wiarygodność finansową, to taka procedura ani go nie dziwi, ani nie uraża, ani nie odstrasza. Inaczej jest, jeśli sam ma sprawdzić partnera biznesowego, któremu chce sprzedać produkty lub świadczyć dla niego usługi z odroczonym terminem płatności. Od razu w jego głowie pojawia się mnóstwo wątpliwości i zastrzeżeń, czy powinien tak czynić. I to mimo powszechnej świadomości, że zatory płatnicze to duży problem, a banki takich kłopotów nie mają”.

Wymówka goni wymówkę

Dlaczego przedsiębiorcy postępują w ten sposób? Powodów jest mnóstwo, a niektóre z nich mogą brzmieć wręcz naiwnie. Jak inaczej wyjaśnić to, że 18 proc. firm nie sprawdza kontrahenta, wierząc mu, że będzie w stanie wywiązać się ze swojego zobowiązania. Nieco mniej, bo 14 proc. podmiotów z sektora MŚP twierdzi, że nie ma na to czasu, a 12 proc. uważa, że nie musi tego robić, bo ma stałych kontrahentów. Nieco więcej niż co dziesiąty przedsiębiorca – dokładnie 11 proc. – nie robi tego w obawie przed utratą klientów. Taki sam odsetek tłumaczy się dużymi kosztami weryfikacji. Firmy albo zatem nie dostrzegają, albo nie chcą dostrzegać powiązania między zatorami płatniczymi, a nie sprawdzaniem wiarygodności klientów. A mamy przecież do czynienia z systemem naczyń powiązanych. Oczywiście tłumaczenia różnią w zależności od wielkości działalności. Co czwarte średnie przedsiębiorstwo, czyli zatrudniające od 50 do 249 osób stawia sprawę jasno – banki muszą sprawdzać kontrahentów, a oni nie. Małe firmy – w których pracuje 10-49 osób – uważają, że nie są w stanie tego robić ze względu na niewystarczającą ilość pracowników. Dodatkowo 23 proc. ślepo wierzy w to, że klient dokona płatności, bo dotychczas nie było z tym problemów.

A co z mikroprzedsiębiorstwami?

Najbardziej beztroskie podejście mają jednak mikroprzedsiębiorcy. Zamiast sprawdzania kontrahentów przyjmują wszystkie zlecenia nie zawracając sobie głowy potencjalnymi konsekwencjami, które mogłyby wyniknąć w przypadku nie opłacania faktur przez klientów. Niestety jest to bardzo nieodpowiedzialne podejście. W przypadku mikroprzedsiębiorstw płynność finansowa może zależeć od jednego opłaconego lub nie rachunku. Kilku nierzetelnych klientów ociągających się z uregulowaniem należności może bardzo szybko doprowadzić ją do bankructwa. „Jak widać, liczy się dla nich wyłącznie zysk. I słusznie, bo po to się prowadzi firmę, aby wypracować zysk. Ale szkoda, że w tym toku rozumowania brakuje podstawowej kwestii – braku pewności, że klient faktycznie wywiąże się z płatności” – podkreśla w komunikacie Mirosław Sędłak odpowiedzialny za program Rzetelna Firma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *